środa, 23 stycznia 2013

15.,,o co chodzi?''


-A więc mieszkacie razem? To nie sprawiedliwe.-Danielle powiedziała oburzona.
-Wiesz D. nasza kanapa stoi otworem przed tobą.-powiedziała i przytuliłam ją.
Wieczór idealny, dobra muzyka i alkohol. Nie lubiłam zbyt dużo pić, ale to był jedyny sposób, żeby na chwile zapomnieć o wszystkim.
-Demi?-powiedziała niepewnie.
-Hey Ivy.-dziewczyna uśmiechnęła się.
-Co tam? Może się do nas dosiądziesz?
-Ivy.-dziewczyna odwróciła wzrok odemnie w poszukiwaniu słów.- Nie mogę, źle bym się czuła.
-Demi o co chodzi?
-O Niall’a.-spojrzałam na nią pytająco.-Nie mogę Ci powiedzieć, a tak strasznie bym chciała Ci wszystko wyjaśnić. Nie wiem co Ci Niall powiedział lub co Ci powie, ale proszę Cię nie wierz w każde jego słowo.
-Mówisz jak Harry.-wywróciłam oczami.-Demi powiedź mi o co chodzi.
-Bo Harry… Ivy, porozmawiaj z którymś z nich. Przepraszam.-odwróciła się i zniknęła w tłumie.
Stałam tam w bezruchu i analizowałam każde jej słowo.



                         




Siedziałam na łóżku wpatrzona w zegarek, który powoli wybijał pierwszą w nocy, otarłam łzy spływające z moich policzków i chwyciłam torbę.
Szłam powolnym krokiem przez terminal lotniska, mijając żegnających się ludzi. Zabawne nawet o tak późnej porze było tu pełno osób, a ja byłam sama i tak chyba było najlepiej dla wszystkich.
Delikatnie zapukałam do drzwi, już po chwili otwarła mi je zaspana postać.
-Cześć mamo.-powiedział cicho i mocno przytuliłam kobietę.
-Ivy, kochanie wchodź do środka.-mama patrzyła na mnie przez chwilę, po czym jeszcze raz mnie przytuliła.-Co się stało?

___________________________________________________________
No i wyszło coś dziwnego w sumie ostatnio tylko takie rozdziały wychodzą, ale postaram się poprawić obiecuje.
Mam nadzieje, że moja wena dopisze, bo ostatnio z nią baaaaaardzo kiepsko, co też widać w rozdziałach...

sobota, 19 stycznia 2013

14.,,Zawsze chciałam mieszkać z przyjaciółką...''


Przygryzłam wargę i mocno zacisnęłam powieki, aby znowu się nie rozpłakać.
Wsadziłam walizki do bagażnika i jeszcze raz spojrzałam w stronę domu, usiadłam na miejscu pasażera i pokiwałam znacząco głową do Eleanor aby ruszyła.
-Jak się czujesz?-dziewczyna oderwała wzrok od drogi i spojrzała na mnie.-Ivy.
-Nie wiem. Czuje się dziwnie. Co powiesz na kawę?-dziewczyna uśmiechnęła się i skręciła na najbliższym zakręcie.
Zamówiłam sobie czekoladę i ciastko, jedyne co mogła mi w minimalnym stopniu poprawić humor to słodycze.
Upiłam łyk ciepłego napoju, czekolada ma względem mnie magiczną moc.
Spojrzałam na parę siedzącą tuż koło nas, moje oczy zeszkliły się po raz setny dzisiejszego dnia.
-Ivy.-dziewczyna chwyciła moją rękę, a ja oderwałam wzrok od pary.
-To boli, strasznie boli.-powiedziałam ledwie słyszalnie.
-Wiem. –zacisnęła moja rękę mocniej.-Jak chcesz może pomieszkać u mnie? Chyba, że wolisz mieszkać z Niall’em?
-Twoja propozycja spadła mi chyba z nieba. Dobrze wiem, że Niall nie chce się spieszyć sam mi to powiedział, ale to wszystko za szybko się dzieje. Dużo za szybko.
-Ivy byliście długo razem, więc wszystko jest teraz inne.-upiła łyk kawy i spojrzała na mnie.-Będzie dobrze.
-Miejmy nadzieje.
Porozmawiałyśmy jeszcze chwile, po czym pojechałyśmy do mieszkania Eleanor, zabrałam swoje rzeczy od Niall’a. Nie obyło się też bez długiej rozmowy, w której musiałam mu wytłumaczyć czemu nie chce z nim mieszkać.


Siedziałam w moim nowym pokoju, zawsze chciałam mieszkać z przyjaciółką i może to właśnie był ten czas, żeby skupić się na sobie. Tylko na sobie.
-Hey.-Eleanor stanęła w drzwiach.-Co powiesz na mały wypad na miasto z Danielle i Perrie?-pokiwałam znacząco głową i poszłam się przygotować.
Niall nie jest też taki idealny… Ivy, stop. Harry powiedział jedno słowo, a ja już zaczynam tworzyć teorie. Co ten chłopak w sobie miał, że wierzyłam w każde jego słowo.  Musze z tym skończyć, bo inaczej wpadnie w paranoje, a co gorsza po raz kolejny wrócę do niego.
-Gotowa?
-Tak. Chodźmy.-chwyciłam torebkę i ruszyłam za dziewczyną do wyjścia.

___________________________________________________________
Chciałam was przeprosić, że tak dawno nic nie dodawała...
Ten rozdział jest jakiś dziwny, przynajmniej według mnie.
Obiecuje wam, że postaram się dodać szybko nowy rozdział. xxx

niedziela, 13 stycznia 2013

13.,,bez niej wszystko traciło sen''

*Perspektywa Harrego…..
-Tego chcesz? Ivy Niall nie jest taki idealny.
Ivy, uwierz mi! Uwierz, krzyki w mojej głowie przebijały się przez wszystkie racjonalne myśli.
Może gdybym jej powiedział całą prawdę. Harry, oszalałeś! Znienawidziłaby cię jeszcze bardziej o ile to było możliwie.
-Tak, tego chce.-przybliżyłem się do niej, tak bardzo nie chciałem, żeby płakała przeze mnie.
 -Kocham Cię.- pocałowałem jej czoło.-Pamiętaj, że zawsze możesz zadzwonić.
Obróciłem się i ruszyłem do wyjścia, spojrzałem jeszcze raz na nią stała tam taka bezbronna.
Otwarłem drzwi i ruszyłem w stronę auta.
Styles jesteś idiotą! Skończonym kretynem!
Przywaliłem z całej siły w drzwi od auta, poczułem tylko ból w ręce, na który nie zwróciłem uwagi, wsiadłem do auta i siedziałem wpatrzony w przestrzeń. Z moich oczu powoli spływały łzy, ostatnio coraz częściej płakałem? Zabawne, ja pan idealny płakałem z bezradności. Nie panowałem już nad swoim życiem.
Siedziałem i czekałem na cud, błagalnym wzrokiem wpatrywałem się w drzwi.
Cholera, ogarnij się Styles ona Ci nie wybaczy. Nie przybiegnie tu i nie powie Ci, że masz jeszcze jedną szanse.
Włączyłem silnik i ruszyłem z piskiem opon w stronę domu.
                                

Otwarłem drzwi do pustego mieszkania. Było tu tak cicho i nijak, bez niej wszystko traciło sen. Czy musiałem to zauważyć teraz, kiedy ją straciłem?
Chwiejnym krokiem podszedłem do barku, wyciągnąłem butelkę jedną, druga, trzecią.
-Halo.
-Harry, gdzie jesteś?-och wkurzony Liam, tak tego było mi było trzeba.-Harry gdzie jesteś wszyscy się martwimy?
-Jestem w domu.-zaśmiałem się.-Sorry, ale nie chciałem spieprzyć Ci imprezy, wiesz D. by mnie zabiła. Troszcz się o nią.-nacisnąłem czerwoną słuchawkę i wpatrywałem się wyświetlacz, nasze wspólne zdjęcie.
Dopiłem zawartość butelki do końca i chwyciłem kolejną otwarłem galerie w telefonie i przeglądałem nasze zdjęcia. Byliśmy tacy szczęśliwi, a może to było tylko złudzenie?
Zacisnąłem telefon w ręce i rzuciłem nim o ścianę.
Wszedłem do sypialni, nie obeszło się bez paru wywrotek na schodach i rozbiciu jednej z butelek. Rzuciłem się na łóżko i wpatrywałem w sufit.
Tak łatwo było Ci zapomnieć o wszystkim? O nas?
Niall, no tak pan idealny z pewnością pomógł Ci w tym! 
Chwyciłem zdjęcie z szafki nocnej i zaśmiałem się cicho, byłaś taka uśmiechnięta, szczęśliwa.
Mógł odebrać mi wszystko, a zabrał Ciebie.
Nigdy nie przypuszczałem, że to tak bardzo będzie boleć.
                                              
-Harry?-Ivy, wróciła. Błagam, żeby to nie był sen.-Harry? Nic Ci nie jest.
-Nie.
-Masz wypij to poczujesz się lepiej.-podała mi wodę i tabletki.
-Nie wydaje mi się, żebym mógł poczuć się lepiej.
-Przyszłam tylko po swoje rzeczy.-obróciła się i weszła do garderoby.
-Przyjechał z tobą?-zapytałem, no jasne, że z nią przyjechał.
-Nie.-odpowiedziała krótko.
Chodziła, po pokoju unikając mojego spojrzenia.
-Jeśli bym coś zostawiła, to…
-Przywiozę Ci.- jej oczy były podpuchnięte, czyli jej wieczór wyglądał tak ja mój.
-Pa.-obróciła się, spojrzała na mnie i wyszła z pokoju.

____________________________________________________
Mam nadzieje, że was nie zawiodłam rozdziałem :)

12.,,A rzeczywistość była okrutna.''



                                                                                       

Setki pytań przepływało przez moją głowę, miliony planów na przyszłość pod tytułem ,, co gdbym…’’. Musze podjąć decyzje teraz, natychmiast im dłużej będę się zastanawiać to wiem jaką będzie odpowiedź na wszystkie moje pytania –Harry.
Czy chciałabym z nim być?
Oczywiście, że tak… tyle, że nigdy nie przypuszczałam, że można kochać kogoś za bardzo. W moim przypadku było to jedyna odpowiedź. Ja kochałam go za mocno, a on mnie wcale?
Może kiedyś mnie kochał, może nadal kocha, nie mam pojęcia, dawno temu byłam pewna jego uczuć teraz mówi je z przyzwyczajenia?
Cały nasz związek był przyzwyczajeniem, Harry zawsze robił to co chciał. Kiedyś liczył się ze mną, z moimi uczuciami teraz…?
Teraz jestem zagubiona pomiędzy tym co czuje, tym co on czuje, a tym jaka jest rzeczywistość.
A rzeczywistość była okrutna.
-Niall, co Ci się stało?-podbiegłam do chłopaka.-Harry?-chłopak pokiwał głową.
-Ivy, nic mi nie jest to tylko nos.-zaprowadziłam chłopaka do łazienki i wyciągnęłam apteczkę.
-Co się stało?
-Nie ważne. Tym razem to moja wina powiedziałem trochę za dużo.
 -Ale co się stało? Niall przyjaciele nie robią sobie takich rzeczy? Niall masz rozwalony nos! O co poszło?-wpatrywałam się w chłopaka.-Niall!
-O Ciebie, tyle mogę tylko powiedzieć.-chłopak spuścił głowę.
-Przepraszam, nie powinnam Cię tam wysyłać.-chłopak przytulił mnie.


-Ivy, wysłuchaj mnie.-chłopak ścisnął moją dłoń.
-Możemy nie robić sceny? To dzień Liam’a  i Danielle.- spojrzenia wszystkich były skierowane na nas.-Chodź.
Przeszliśmy kawałek, tak aby nikt nas nie słyszał, jedyną rzeczą jakiej dziś nie chce to zniszczyć Danielle impreze.
-Ivy, nie wiem co powiedział Ci Niall, ale…
-Naprawdę Harry? Naprawdę? Rozumiem, każdy z nas popełniło błąd, tyle, że ty popełniłeś ich dużo więcej. Nie jestem idealna, dobrze wiem co zrobiłam, ale… Obiecałeś mi coś.-łzy spłynęły po moich policzkach, chłopak wyciągnął rękę aby je zetrzeć, ale ją odepchnęłam.-Obiecałeś mi.
-To nie ja ją pocałowałem, Ivy uwierz mi…
-Ile razy jeszcze, ile razy mam Ci wierzyć, że to nie ty, nie twoja wina? Że samo tak wyszło? To nie ma, żadnego sensu, Harry to koniec.
-Ivy.-głos chłopaka drżał.-Proszę Cię, uwierz mi. Czemu jemu wierzysz, a mi nie?
-Czemu, Harry!? W przeciwieństwie do Ciebie on mnie nie okłamuje.
-Ivy, to nie jest tak jak myślisz. On nie jest taki jak myślisz. Może gdbym Ci powiedział to wcześniej nie było by tej sytuacji.
-Harry, naprawdę przestań i nie mieszaj Niall’a w to i wiem wszystko.
-Uwierz mi ostatni raz.-jego oczy zeszkliły się, nie możliwe do Harrego Styles’a powróciły odruchy ludzkie.
-Nie Harry. Nie. Nie, nawet nie wiesz jakie to dla mnie trudne.-złapałam oddech, moje łzy spływały coraz szybciej.-Proszę Cię, jeśli kiedy kolwiek mnie kochałeś daj mi odejść. Proszę.
-Tego chcesz? Ivy Niall nie jest taki idealny.
Nie wiem czego chce i w tym cały problem Harry.
-Tak, tego chce.-chłopak zbliżył się do mnie.
-Kocham Cię.-pocałował mnie w czoło.-Pamiętaj, że zawsze możesz zadzwonić.
Obrócił się i poszedł w kierunku wyjścia, odwrócił się i ostatni raz spojrzał na mnie w momencie zamknięcia drzwi, na sali rozbrzmiały krzyki.
No tak przyjęcie zaręczynowe, powinnam teraz wyjść uśmiechnięta pogratulować im i powiedzieć jaka jestem szczęśliwa, ale nie umiałabym. 
Przetarłam mokre policzki i zastanawiałam się co dalej.
Słowa Harrego chodziły mi po głowię ,,Niall nie jest idealny’’, a co ty Styles możesz o tym wiedzieć? No jasne zapomniałam ty jesteś ideałem.
Moim kiedyś byłeś. Kiedyś…..



_______________________________________________

Rozdział nie jest długi, ale jutro( w sumie dziś) pojawi się jeszcze 13 rozdział :)
Będzie napisany inaczej niż reszta mam nadzieje, że się wam spodoba i powiecie mi co sądzicie...
Liczę na wszą opinie. xxx

Chciałabym wam polecić pewnego bloga - oto on :)
http://ohh-my-my.blogspot.com/


Jeśli pojawiły się jakieś błędy to przepraszam.... :)

czwartek, 10 stycznia 2013

11.,, Jeśli chodzi o Harrego to nie jestem niczego pewna.''




-Która godzina?-powiedziałam zaspana.
-Eeem coś koło 11.-chłopak zaśmiał się.-Dawno nie spałem tak długo.
-Ja też, zapisałam się na studia znowu.-chłopak leżał wpatrzony we mnie.
-Nie wiem co powiedzieć, gratulacje. Gadałaś o tym od 2 miesięcy, więc w sumie mnie to nie dziwi.
-Musze się wyprowadzić od Harrego.-przygryzłam wargę i przeszły mnie dreszcze.
Setki myśli chodziły mi przez całą noc, nie wiem co ze sobą zrobić, nie powinno mnie to dziwić ja nigdy nie wiem co ze sobą zrobić.
-Pomogę Ci.-nastała niezręczna cisza.- Nie jesteś przekonana do tej decyzji.
-Jakbyś nie zauważył jeśli chodzi o Harrego to nie jestem niczego pewna.
-Da się zauważyć.-chłopak zaśmiał się.
-Ej, to było nie miłe.-szturchnęłam go.- Chodź zjemy coś.
-Dobra, który chcesz pokój? Wybierz sobie pokój, skoro mamy mieszkać razem chyba będę musiał tu posprzątać.
-Niall, nie będę tu wiecznie mieszkać to tylko na jakiś czas. Pójdziesz zrobić coś do jedzenia?-chłopak kiwnął głową i poszedł do kuchni.
Otwarłam notes, pamiętnik kto wie jak to nazwać, moje ,, złote myśli’’. Nabazgrałam parę nieznaczących nic zdań i zamknęłam go. Czemu tak trudno było mi zrobić coś ze swoim życiem, za każdym razem kiedy robiłam krok w przód robiłam dwa do tyłu i tak w kółko.
Czułam się zagubiona, musiałam porozmawiać z Harry’m, ale… ale tak trudno było mi z nim rozmawiać nie byłam wstanie zakończyć naszego związku.

Stanęłam w drzwiach kuchni i patrzyłam jak chłopak przygotowuje śniadanie.
Czułam się przy nim tak swobodnie i normalnie, jakby cały świat z problemami został za drzwiami. Może to był klucz do moich problemów, osoba przy której one znikały, a nie pojawiały się. Czy to nie powinien być dla mnie znak, zerwij z Harrym.
-Niall musisz tu posprzątać.
-Tak, tak. –zmierzyłam go wzrokiem.-Dobra posprzątam.
On posprząta już to widzę, pozbierałam pudełka po płatkach z ziemi i całą resztę śmieci.
Po 20 minutach kuchnia wyglądała nie najgorzej, jeśli mamy razem mieszkać Niall’em musi zacząć sprzątać inaczej uduszę go.
-Chodź.-chłopak przełożył mnie przez ramię.-Zjemy śniadanie w pokoju.
-Tam tu posprzątać.-próbowałam mu się wyrwać.-Niall będziesz musiał tam posprzątać.
-Powiedziałem, że posprzątam to posprzątam.
Wszystko było idealnie, prawie sprawa z Harrym. Byłam jak małe dziecko, zagubiona, nie wiedziałam co mam zrobić ze sobą. Była mi potrzebna osoba która przywróci mnie do pionu powie mi co robić.
-Odbierz ten telefon.-chłopak usiadł na łóżku.-Ivy, musisz z nim porozmawiać.
-Ale nie chce. Nie mogę…-opadłam na łóżko.-Ja nie dam rady. Musze jechać do mieszkania i zabrać swoje rzeczy.
-Ja tam pojadę, a ty…. Danielle pytała gdzie jesteś więc ją oświeciłem. Będzie tu za 20 minut.
-Dziękuje.-przytuliłam go i poszłam się ubrać.

-Hey.-dziewczyna weszła do mieszkania i przy okazji zabiła mnie wzrokiem.-Wiem, że będziesz krzyczeć.
-Ivy, co ty tu robisz? Rozumiem, że macie problemy, ale nie możesz przyjeżdżać tutaj-rozglądnęła się po mieszkaniu.
-Nie ma go w domu.
-Nie mo
żesz tutaj przyjeżdżać. Matko Ivy.  On nie rozwiąże twoich problemów.
-A co je
śli on jest rozwiązaniem. Czemu mam być z Harrym, skoro mogę być z człowiekiem który mnie kocha i nie bawi się w głupie gierki.
-Ivy.-dziewczyna wyszukiwa
ła słowa.-Proszę Cię zastanów się i porozmawiaj z nimi. Eeemm nawiasem mówiąc nie zapomniałaś o czymś?
-Kurd
ę. Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Wiem twoje przyjęcie zaręczynowe. Pamiętam.
-Znowu powinnam na Ciebie na krzycze
ć, ale nie mam siły i nie umiem się na Ciebie złościć.
Z kim masz zamiar przyj
ść?
Ha,
żebym ja wiedziała z kim. Głupie pytanie, a wywołuje tyle myśli co jeśli pójdę z Harrym, co jeśli pójdę z Niallem.
-Przyjd
ę sama.-wyksztusiłam w końcu.
-M
ądra decyzja.-przytuliła mnie.- Jakby coś się działo to dzwoń.
-Ok.-po
żegnałam się z dziewczyną i usiadłam bezradna na kanapie.


_____________________________________________


Rozdział jest dziwny, ale zawsze takie się zdarzają- trudno....
Miałam w tym tygodniu mnóstwo czasu, ale... mój brak pomysłów mnie dobija, mam w głowię całe zakończeni historii, ale zamierzam zrobić dalszy ciąg historii :) 

sobota, 5 stycznia 2013

10.,,Nowy rok''

Nowy rok, nie lubię tego dnia ani troszeczkę.  Zawsze myśle o wszystkim co osiągnęłam w danym roku, a ten rok nie należał do najlepszych.
Czekałam wraz z Danielle, Eleanor i Perrie jak chłopcy skończą  występ.
Tak noworoczny występ same największe gwiazdy a w śród nich One Direction,  oznaczało to spędzenie niemalże całego wieczora czekając za kulisami na nich.
-Ivy, a  macie jakieś plany z Harrym?
-Nie.-pokręciłam głową, a no co wszystkie 3 uśmiechnęły się.
-No to już macie.-Perrie zaklaskała w ręce.- Przychodzicie do nas.
-Jestem za.-odwzajemniłam uśmiech dziewczyny, usłyszałam znajome dźwięki  co oznaczało, że chłopcy są już na scenie.

-Byliście cudowni.-Danielle wtuliła się w swojego narzeczonego.
Byli idealną parę, zawsze marzyłam, żeby mój związek tak wyglądał.
-A tobie się podobało?-Harry objął mnie w tali i przyciągnął do siebie
-Bardzo.-przytuliłam go.
-Lecę się przebrać.-chłopak musnął moje usta i poszedł w stronę swojej garderoby.
-Hey.-Niall przeszedł koło mnie wypowiadając te słowa niemalże nie słyszalnie.
-Niall.-chwyciłam jego rękę.-Przepraszam, to naprawdę nie moja wina, że tak go kocham. Nie powinnam tego mówić, po prostu…
-Ivy, ułatwię Ci to bądźmy przyjaciółmi.-na twarzy chłopaka pojawił się wymuszony uśmiech.
Również wymusiłam uśmiech, a chłopak przytulił mnie i poszedł za resztą.


-Nie, Zayn ja już nic nie pije. Mam dość.
-Ale patrz jakiego ładnego drinka Ci przyniosłem.
-Nie. Powiedziałam, że nic już nie pije i kropka.-powiedziałam stanowczo.
-Przestań ją męczyć co?-Perrie uderzyła lekko chłopaka.
-Tak jest.
-Nie widzieliście Harrego?-próbowałam wyszukać go w tłumie ludzi.
-Nie.-oboje pokręcili głowami, co w ich stanie wywołało wielki śmiech i masę wygłupów.
Wstałam z miejsca i ruszyłam w poszukiwaniu chłopaka, przepychając się przez tłum ludzi oczywiście parę razy dostałam.
-Przeprasza, przepraszam nie chciałam, ale spokojnie to tylko woda.-dziewczyna lekko spanikowała kiedy zawartość jej szklanki znalazła się na mnie.
-Spokojnie, nic mi nie jest.-uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę łazienki, delikatnie zapukałam, ale drzwi były zamknięte.
-Niall, przesuń się.-chłopak zasłonił mi wejście do kuchni.
-Nie chcesz tam wejść.
-Owszem chce.-mój głos stał się stanowczy.-Niall, o co chodzi?
-Proszę Cię nie wchodź tam.
-Naprawdę  im bardziej mi utrudniasz tym bardziej będę chciała tam wejść i dobrze o tym wiesz.-chłopak stał zmieszany przed wejściem, a ja przeszłam koło niego i weszłam do kuchni.-Harry?


Moje oczy po raz kolejny zapełniły się łzami, nie byłam zła na niego byłam zła na siebie, że po raz kolejny zaufałam mu, a on po raz kolejny to wykorzystał, znów pozwoliłam bawić mu się moimi uczuciami.
Odkręciłam ciepła wodę, a na moje ciało spadła fala ciepłych kropli, które idealnie łączyły się z moimi łzami.
Głupia, głupia, głupia to słowo krążyło po mojej głowie. Miało być tak wspaniale i cudownie, a on po raz kolejny wszystko spieprzył.
Wytarłam mokre ciało ręcznikiem i założyłam za dużą koszulkę na siebie.


-Jak się czujesz?-chłopak przytulił mnie niepewnie, a ja po raz setny dziś rozpłakałam się.
-Wspaniale, cudownie,  zostałam po raz... nawet nie wiem który zdradzona.-chłopak objął mnie mocnej.-Przepraszam, przepraszam Niall.
-Nie masz za co.
-Mam. Zamiast posłuchać co mówisz, uwierzyłam mu po raz kolejny, a on znowu mnie skrzywdził. Czemu ja zawsze myślę po fakcie?
-Jeśli chcesz mogę go udusić.
-Jasne.-zaśmiałam się.
- Ivy kochasz go, a wtedy człowiek robi wszystko by być z bliską osobą. Chodź, zaraz będzie północ.-chłopak otwarł drzwi na balkon.-Nie marudź i chodź.
11.59
-Masz minutę pomyśl życzenie.
-Nie wierze w to, rok temu pomyślałam życzenie i nic dobrego z tego nie wyszło.
12.00
Na niebie pojawiły się fajerwerki, chłopak chwycił mnie w tali i złożył pocałunek na moich ustach.
-To chyba mój najlepszy sylwester.-chłopak niechętnie odsunął się ode mnie, jakby bał się, że zaraz ucieknę.-Kocham Cię.
-Ja…
-Nie musisz, powiesz mi jak będziesz gotowa, nie chce tego wymuszać na tobie nie o to chodzi.-musnął moje usta, a ja odwzajemniłam pocałunek.
-Chodź.Zimno się robi.-pociągnęłam go do środka za sobą.-Niall, mogę z tobą zamieszkać?-na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech jakiego od dawna nie widziałam.
-Jasne. Chodź powinnaś się położyć.-pocałował mnie w czoło i zaprowadził do sypialni.


______________________________________________
I oto mamy kolejny rozdział... mam nadzieje, że nie zawiodła was jego treść :)
Nie długo mam ferie więc jest szansa, że rozdziały będą pojawiać się częściej....

( Dobra zdradzę wam mały sekret, bo nie chce robić z Harre'go tego najgorszego z najgorszych- Pan Niall też ukrywa pewną rzecz... )

czwartek, 3 stycznia 2013

9.,, jeśli tak ma się kończyć każde nasze wyjście w góry...''


                                                                            

Ziewnęłam i przekroczyłam próg kuchni, odkręciłam wodę i nalałam jej do czajnika, woda gotowała się i gotowała, a ja rytmicznie stukałam palcami o blat. Spojrzałam na obraz zimy za oknem, słońce delikatnie wybijało się z pod gęstych chmur.
-Hey.-chłopak objął mnie w tali i mocno do siebie przytulił.-Ładnie pachniesz.-zaśmiałam się cicho.
-Masz ochotę na herbatę?-chłopak pokiwał energiczne głową i pomógł mi w przygotowaniu śniadania.
*
-Masz.-podał mi pudełko.-Byłem w sklepie i strasznie mi się spodobał, a w dodatku uwielbiasz niebieski więc bez wahania go kupiłem. Otwórz.-na jego twarzy pojawiły się dołeczki.
Delikatnie otwarłam pudełko, kupił mi sweter może mało romantyczne, ale trzeba przyznać był prześliczny.
-Dziękuje.-przytuliłam go mocno.-Ale ja nie mam nic dla ciebie.
-Nie musisz mi nic kupować. Ty jesteś wszystkim czego mi trzeba.-namiętnie pocałował moje usta, a ja odwzajemniłam pocałunek. I jak tu go nie kochać, tak wycierpiałam się nie raz przez niego, ale kiedy słyszysz takie słowa wiesz, że wszystko będzie dobrze.


 
-Gotowa?-chłopak chwycił mnie za rękę i lekko się uśmiechnął na mój widok w prezencie od niego.-Czyli podoba Ci się.
-Definitywnie.-założyłam kurtkę i niepewnie spojrzałam na chłopaka.-Naprawdę chcesz iść w góry?
-Mhm. Chodź będzie fajnie.
*
-Ał, ał, ał, ał.-powoli stawiałam kroki.-Bawi cię to?-sparaliżowałam chłopaka wzrokiem.- Chodźmy w góry to świetny pomysł, super Harry naprawdę super pomysł.
-To nie był taki zły pomysł.-spojrzałam na niego.-Wiesz jesteś teraz ode mnie uzależniona i będę się musiał tobą opiekować.-chłopak po chwili miał mnie już na rękach.-Chyba będziemy musieli częściej chodzić w góry.
-Idiota, ale i tak Cię kocham.
-A ja Ciebie.
Dni mijały dość szybko szczególnie, że cały czas byliśmy zajęci sobą, wieczorami siadaliśmy przy kominku i oglądaliśmy filmy, rano dostawałam pyszne śniadania do łóżka ( jeśli tak ma się kończyć każde nasze wyjście w góry to możemy chodzić w góry co tydzień), popołudnia spędzaliśmy grając w karty albo po prostu rozmawialiśmy.

 

_________________________________________________________________
Rozdział super krótki, ale za to jutro/pojutrze pojawi się jeszcze jeden tym razem dłuższy, więc mam nadzieje, że nadążycie :)
Ciesze się, że mam jakiś odzew z waszej strony- przynajmniej wiem, że ktoś jednak czyta moje wypociny.

P.S. mam nadzieje, że po przeczytaniu kolejnego rozdziału mnie nie zabijecie.